Ramallah, Zachodni Brzeg, 10 sierpnia 2002 r.

 [pełen tekst, bez skrótów]

 

 

Mustafa Barghouti

Lekarz, palestyński polityk,

działacz na rzecz społeczeństwa otwartego

10 sierpnia 2002 r., Ramallah (okupowana Palestyna)

rozmawiał

Piotr Balcerowicz

 

Dr Mustafa Barghouti: ur. 1954, lekarz, przewodniczący palestyńskiej  organizacji medycznej Union of Palestinian Medical Relief Committees,  dyrektor Instytutu Zdrowia, Rozwoju, Informacji i Polityki (Health,  Development, Information and Policy Institute) w Ramallah, uczestnik rokowań  pokojowych w Madrycie, założyciel ruchu społecznego na rzecz demokracji i społeczenstwa obywatelskiego Palestyńska Inicjatywa Narodowa; w wielu  kręgach palestyńskich uważany był za najpoważniejszego kontrkandydata Yassira Arafata w planowanych na 2003 r. wyborach prezydenckich w Autonomii Palestyńskiej.

 

 

Piotr Balcerowicz: Jakie zasadnicze punkty charakteryzują Pana zdaniem obecną sytuację w Palestynie?

Mustafa Barghouti: Sprawą zasadniczą jest fakt, ze jesteśmy swiadkami wojny, jaka prowadzi Izrael przeciwko narodowi Palestynskiemu. W tej wojnie nie chodzi tak na prawde o powstrzymanie ataków ze strony  zamachowcow-samobojców, jak twierdzi strona izraelska. Tego typu zamachy sa  jedynie symptomem powazniejzej choroby. Choroba ta to okupacja naszego  kraju. Mozemy mowic tutaj o czterech rownoleglych procesach. Pierwszym jest  izraelska okupacja calego Zachodniego Brzegu i przewazajacej czesci sterfy Gazy. Drugim czynnikim jest rozbudowa osad zydowskich. Od porozumien z Oslo  w 1995 roku Izrael wybudowal 85 nowych osiedli. Tylko w ostaniego roku nowy  rzad Izraela stworzyl az 45 nowych osiedli! Mamy tu do czynienia z procesem  przejmowania palestynskiej ziemi: obecnie az 42% Zachodniego Brzegu  przeznaczone jest na potrzeby nowych osiedli zydowskich. Jak widzimy  ekspansja nowych osiedli odbywa sie w sposob instensywny i bezpardonowy. Trzecim elementem jest zamykanie calych obszarów, osad i miast na Zachodnim  Brzegu i odcinanie ich od reszyt Autonomii. W rezultacie doszlo dso  przeksztalcenia naszego kraju w zlepek bantustanów i wiezien. Ostatnim  procesem jest tworzenie systemu apartheidu z prawdziwego zdarzenia, jaki istnial w RPA. Przecietnie dochod Palestynczyka to 800 USD per capita  rocznie; dla porownania roczny dochod Izraelczyka to 17.000 USD. Ale my  Palestynczcy zmuszeni jesteśmy kupowac towary wedle cen izraelskich. Co  wiecej, zmuszeni jesteśmy kupowac elektrycznosc i wode od Izraela wedle  stawek wyzszych niz obowiazuja w samym Izraelu. Mamy powazny problem z woda.  Izraelczycy kontroluja zasoby wodne na Zachodnim Brzegu, wskutek czego  dosatawy wody dla Palestynczyków to 50 litrów per capita dziennie, podczas gdy izraelskiemu osadnikowi na Zachodnim Brzegu przysluguje dziennie 1415  litrów wody. Jesteśmy swiadkami calkowitego ograniczenia prawa do swobodnego  przemieszczania sie. Ale tez strona izrelska nie pozwala zamieszkiwac  ludziom tam, gdzie dotychczas: mamy do czynienia z przypadkami  wywlaszczania. Te zjawiska ukazuja klasyczny system apartheidu. Na kazdym kroku jesteśmy dyskryminowani. Nawet godzina policyjna obowiazujaca niekiedy  przez cala dobe przez kilka dni – tak jak wczoraj, czego byles swiadkiem. Godzina policyjna oglaszana jest nagle, w nocy. Uniemozliwia przemieszczanie  sie sily roboczej i zapoatrzenia,  paralizuje warsztaty, sklepy, zaklady pracy, co prowadzi do zniszczenia podstaw naszej gospodarki. To, co Ariel Szaron stara sie osiagnac poprzez paraliz spoleczny i ekonomiczny, to  unicestwienie naszej zdolnosci do stworzenia przyszlego panstwa.

PB: Czemu mialoby to sluzyc?

MB: Calkowitej aneksji Zachodniego Brzegu. A w dalszej przyszlosci  doprowadzenia do masowej emigracji Palestynczyków z tych terenów. Chcialbym  zwrocic uwage na jeszcze dwie kwestie. Cierpienie mojego narodu nie ma  precedensu. Do tej pory stracilismy 1830 Palestynczyków, a ponad 41 tysiecy  zostalo rannych. To stanowi mniej wiecej 1,3% calej populacji. Dla  porownania, gdyby populacja nasza rownala sie amerykanskiej, to  proporcjonalnie mowilibysmy o 160 tysiecach zabitych i ok. 3,6 milionie  rannych.

PB: Jakie Pana zdaniem byly faktyczne powody wkroczenia wojsk izraelskich na Zachodni Brzeg?

MB: Okupacja Zachodniego Brzegu poprzez fakty dokonane.

PB: Czy wobec tego mur, ktory ma odgradzac Izrael od Zachodniegu Brzegu, jest czescia tego planu: aneksji metoda faktów dokonanych?

MB: Nie. Mur ma na celu kontrole ludnosci i umocnienie systamu apartheidu. Jest to odpowiednik muru berlinskiego, tyle ze na duzo wieksza skale.  Konstruujac ten mur wokol rozczlonkowanych enklaw palestynskich Szaron  poszerza granice Izraela. Wedle dotychczasowego podzialu, izraelskie granice  Zachodniego Brzegu i strefy Gazy mialyby dlugosc 200 km. Ten mur tworzy  poszarpana granice o dlugosci 3500 km!

PB: Izrael wyjasnia budowe tego muru wskazujac na potrzebe zapewnienia  bezpieczenstwa swoim obywatelom m.in. ograniczajac dotarcie do Izraela  zamachowcom-samobojcom. Czy tego typu zamach samobojcze moga miec  jakiekolwiek usprawiedliwienie?

MB: Nie maja zadnego usprawiedliwienia. Jest to oczywiste zlo.

PB: W jaki sposob Panskim zdaniem mozna by zapobiec tego typu zamachom  samobojczym? A szerzej: czy jest jakikolwiek sposob na zapewnienie  bezpieczenstwa obywatelom izraelskim?

MB: Tak. Koniec okupuacji. A ponadto obecnosc miedzynarodowych sil rozjemczych, demilitaryzacja, stala kontrola granic przez miedzynarodowe sily rozjemcze...

PB: Jakie na przyklad?

MB: Jakiekolwiek. Narodowosc nie ma znaczenia.

PB: Takze amerykanskie?

MB: Tak. Osobna sprawa jest demilitaryzacja: niech niepodlegla Palestyna bedzie krajem zdemilitaryzowanym, ale pozwolcie nam miec wlasny kraj.

PB: Ale czy Izrael bylby skonny zaakceptowac takie warunki?

MB: Jesli zaakceptowalby, to konflikt by sie juz skonczyl. Ale odnosze  wrazenie, ze wladzom Izraela nie lezy na sercu zakonczenie konfliktu lecz aneksja naszych ziem. Doskonalym dowodem na to jest istnienie i rozbudowa osiedli zydowskich w glebi Zachodniego Brzegu. To one stanowia obciazenie dla bezpieczenstwa Izraela, ktory wokol nich tworzy ogromne obszary  ochronne, by w przyszlosci je z soba polaczyc.

PB: Czesto daje sie slyszec opinie w Izraelu, ze niepodlegle panstwo palestynskie w dalszym ciagu stanowiloby zagrozenie dla bezpieczenistwa  Izraela.

MB: Dlaczego?

PB: Poniewaz obszar Palestyny moglby byc wykorzystywany przez inne panstwa do prowadzenia walki z Izraelem oraz jako miejsce baz terrorystów.

MB: W jaki sposob byloby to mozliwe?! Jesteśmy caly czas przygotowani do tego, by w niepodleglej Palestynie jako kraju zdemilitaryzowanym  stacjonowaly miedzynarodowe jednostki, ktore kontrolowalyby granice. Ponadto  wszystkie kraje, z ktorymi granicznymy, podpisaly porozumienie pokojowe z Izraelem. Przykladowo takie porozumienie podpisala Jordania i to, co dotyczy  Jordanii, dotyczy takze nas. A Jordania do tego graniczy z Irakiem. A my nie. Egpit graniczy ponadto z Libia, a my nie. Dlaczego zatem to my  mielibysmy stanowic zagrozenia dla Izraela?!

PB: Izrael czesto podkresla, ze jest jedyna demokracja na Bliskim Wschodzie.  Jak dalece takie stwierdzenie jest Panskim zdaniem prawdziwe?

MB: Jest to demokracja dla zydów, ale nie dla wszystkich obywateli tego  panstwa. W przeciwnym razie nie mielibysmy do czynienia z dyskryminacja  Arabów w Izraelu. Tak czy inaczej, my chcemy byc krajem w pelni  demokratycznym. Jestem gleboko przekonany, ze prawdziwy pokoj w tym regionie  mozliwy jest wylacznie miedzy demokracjami. Z tego tez wzgledu stworzylismy  w czerwcu ruch spoleczny Palestynska Inicjatywa Narodowa (Palestinian  National Initiative), gdyż nie chcemy, aby Palestynczycy mieli do wyboru tylko dwie dotychczasowe opcje: albo fundamentalizm religijny albo system autorytarny. My chcemy stworzyc trzecia realna incicjatywe i jesteśmy  przekonani, ze zdecydowana wiekszosc Palestynczyków jest z nami. Wierzymy, ze wiekszosc z tych, ktorzy do tej pory nie mieli glosu i czuli, ze nie sa reprezentowani, popra nas. Gleboko wierzymy, ze uda nam sie stworzyc system  demokratyczny w Palestynie – jest to naszym podstawowym celem. Jesli teraz Izrael podkresla, ze demokracja w Palestynie jest tak wazna dla  bezpieczenstwa Izraela, to rodzi sie pytanie, dlaczego nie pomysleli o tym kilka lat temu? Kiedy pomimo obietnic wladze Autonomii Palestynskiej nie przeprowadzaly wyborów, nikt ze strony Izraela nie krytykowal tego.  Dlaczego? Mieli nadzieje, ze Arafat – ktory jest autokrata - bedzie z nimi wspolpracowal.

PB: Czy zatem spoleczny ruch Palestynska Inicjatywa Narodowa jest  przygotowaniem do wyborów w przyszlym roku?

MB: Tak, czesciowo.

PB: Na ile jest to partia polityczna, a na ile ruch spoleczny?

MB: Jest to szeroki ruch spoleczny.

PB: Jakie zatem cele sobie stawia?

MB: Moge wskazac na trzy takie cele: przede wszystkim cel ogolnonarodowy, jakim jest zakonczenie okupacji izraelskiej i utworzenie niezaleznego  panstwa palestynskiego. Po drugie budowanie systemu demokratycznego,  w tym  jawnosc zycia politycznego i wyrazny rozdzial wladz (ustawodawczej,  wykonawczej i sadowniczej). Po trzecie skupienie sie na zaspokojeniu potrzeb  grup najbardziej cierpiacych, najbardziej dotknietych obecna sytuacja i  najbiedniejszych. Mam tu na mysli walke z bezrobociem - ktore wynosi 66%, a  w niektorych rejonach siega 80% - poprawe systemu opieki zdrowotnej i  systemu edukacji. Nasza Inicjatywa stara sie stworzyc alternatywny program na rzecz budowy spoleczenstwa obywatelskiego.

PB: Oprocz tego, ze jest Pan politykiem i dzialaczem na rzecz spoleczenstwa  obywatelskiego, jest Pan takze lekarzem. Jaka diagnoze postawilby Pan  wladzom Autonomii Palestynskiej?

MB: Podstawowe choroby Autonomii to brak jawnosci, brak rozdzialu wladz, brak niezaleznego systemu legislacyjnego, zbyt duza koncentracja wladzy i prerogatyw skoncentrowanych w rekach wielkiej grupy osob. No i brak wyborów.

PB: Dlaczego Panskim zdaniem taki stan rzeczy utrzymuje sie tak dlugo?

MB: Poniewaz w 1993 roku, kiedy podpisano pierwsze porozumienie w Oslo,  Zachod nie troszczyl sie o budowe demokracji w Palestynie. Podstaowym  dazeniem bylo jedynie uprawomocnienie tych porozumien z Oslo – takze w  oczach wielu Palestynczyków, ktrzy byli im przeciwni. W rezultacie  przymknieto oko na stopniowe tworzenie struktur autorytarnych, w tym 14  roznych struktrur sil bezpieczenstwa liczacych obecnie az 50 tys. osob.  W duzej mierze za taki stan rzeczy odpowiedzilany jest sam Izarel, ktory  chcial narzucic Arafatowi porozumienie w Oslo, a w rezultacie kontrolowac Palestynczyków za posrednictwem sluzb bezpieczenstwa podleglych Arafatowi. Ostatecznie Arafat nie zgodzil sie na takie zasady gry, co m.in.  doprowadzilo do obecnego konfliktu. Gdy obecnie Izrael zglasza potrzebe  budowania demokracji w Palestynie, nie wierze w ich intencje: gdy  probowalismy to robic, nie znajdowalo to zadnego poparcia z ich strony. Tak  czy inaczej, sprawa demokracji w Palestynie to wylacznie nasz problem i to my sami musimy sie tym problemem zajac. To jest dokladnie cel dzialan  naszego ruchu spolecznego.

PB: Wyrazal sie Pan dosc krytycznie o porozumieniach z Oslo. Jakie mialy one  znaczenie?

MB: Odegraly ogromna role w tym sensie, ze uniemozliwily ostatecznie  rozwiazanie konfliktu palestynsko-izraelskiego. Prowadzilismy rokowania w Madrycie i zajmowalismy sie rzeczywistymi problemami. Rokowania te mialy calkowita szanse na powodzenie i mogly doporwadzic do podpisania  ostatecznego prozoumienia pokojowego. Oslo okazalo sie porzuceniem tych  rokowan: zamiast zajac sie najbardziej zywotnymi zagadnieniami, zajeto sie w  Olso sprawami drugorzednymi, podpisano tymczasowe porozumienie, ktore  przemilczalo najistotniejsze sprawy. Ich rezultem jest obecna eksplozja  niezadowolenia spowodowana tym, ze Oslo mialo charakter tymczasowy i  legitymizowalo stan okupacji – najdluzszej okupacji w czasach najnowszych. Izrael moze przedstawiac sie jako panstwo demokratyczne, ale zamiast tego powiniem spojrzec prawdzie w oczy: ze jest to ostatnie panstwo kolonialne ery nowozytnej, ze jest to ostani system apartheidu w XXI wieku. W  rzecywistosci panstwo izraelskie przezywa ostry konflikt wewnetrzny  wynikajacy z niemoznosci okreslenia wlasnej tozsamosci pomiedzy biegunem demokracji i okupacji. Z tej sytuacji jest tylko jedyne wyjscie, ktore da bezpieczenstwo Izraelczykom i Palestynczykom: zakonczenie okupacji.

PB: Czy w chwili obecnej sa w Izraelu sily polityczne sklonne zaakceptowac niezalezna Palestyne?

MB: Tak, ale sa one w mniejszosci.

PB: Po obu stronach konfliktu mamu to czynienia z nieprawdopodobna  nieufnoscia i nagromadzona nienawiscia. Czy jest jakies wyjscie z tej sytuacji?

MB: Sa na to dwa sposoby: szybki i dlugofalowy. Szybki sporwadza sie do  tego, ze Stany Zjednoczone zmienia swoja polityke.

PB: Ale nic na to nie wskazuje...

MB: To prawda, dlatego trzeba myslec dlugofalowo. Nalezy doprowadzic do  porozumienia palestynskich i izraelskich sil, ktore rzeczywiscie pragna  pokoju. W samym Izraelu jest sporo tego typu organizcji, np. Organizacja humanitarna Lekarze na rzecz Praw Czlowieka (Physicians for Human Rights), organizacja na rzecz praw kobiet Kobiety w Czerni (Women in Black) i wiele innych tego typu stowarzyszen. Niestety sa oni nadal w mniejszosci, ale  staramy sie podejmowac z nimi wspolprace.

PB: Czy Unia Europejska ma tutaj jakokolwiek role do odegrania?

MB: Alez oczywiscie! Glownie dlatego, ze USA zbytnio faworyzuja polityke Izraela, Unia Europejska zajmuje pozycje duzo bardziej neutralna. Niestety wysilki czynione ze strony Unii sa wciaz zbyt mizerne, a wola polityczna nazbyt slaba.

PB: Jak istotne sa kwestie graniczne przy ostatecznym porozumieniu pokojowym  z Izraelem?

MB: Kluczowe.

PB: Jak wobec tego widzi Pan szanse na rozwiazanie kwestii ostatecznego  statusu i podzialu Jerozolimy?

MB: Wsyzstko zalezy od dobrej woli obu stron. Jest to trudny problem, gdyż po pierwsze Izrael chce kontrolowac cale miasto, a po drugie w Jerozolimie znajduje sie wiele miejsc swietych, swietych jednoczesnie dla kilku wyznan.   Ale jednoczenie ta kwestia jest prosta, jesli bedzie wola po obu stronach. Najprostsze rozwiazanie jest nastepujace: wschodnia Jerozolima staje sie stolica Palestyny, a Jerozolima Zachodnia – stolica Izraela. Mozna  przeprowadzic przez miasto szczelne granice, ale rownie dobrze Jerozolima moze byc miastem otwartym. Osobiscie preferuje to drugie rozwiazanie. Inna mozliwoscia sa wspolne izraelko-palestynskie wladze municypalne.

PB: Jak wobec tego dalby sie pogodzic podzial Jerozolimy z istnieniem Sciany  Placzu oraz Meczetu al-Aksa na tym samym swietym wzgorzu: mejsc kultu dla dwoch religii?

MB: Sciana Placzu oraz Bazylika Grobu Panskiego znajdowaly sie we wschodniej  Jerozolimie, ktora zostala zajeta przez armie izraelska w 1967 roku. To  prawda. Ale jesteśmy gotowi przekazac te tereny pod jurysykcje izraelska. Pozostala czesc wschodniej Jerozolimy nie powinna obchodzic Izraela, gdyż nie ma tam zadnych miejsc zwiazanych z kultem zydowskim.

PB: Czy realnym rozwiazaniem mogloby byc nadanie Jerozolimie statusu wolnego  miasta pod miedzynarodowa jurysdykcja?

MB: Nie mamy nic przeciwko takiemu rozwiazaniu, jesli Izrael na nie  przystanie.

PB: Jak przedstawia sie w kontekscie ewentualnego porozumienia pokojowego kwestia uchodzców palestynskich? Przede wszystkim na ile prwdopodobny jest powrot wszystkich uchodzców do Palestyny, gdy powstanie niepodlegle panstwo  palestynskie?

MB: Wielu z cala pewnoscia nie powroci. Izrael wykorzystuje te kwestie, by wzbudzic obawy w spoleczenistwie izraelskim. Taka byla polityka Baraka, taka  jest polityka Szarona: stworzenie wrazenia, ze gdy wszyscy uchodzcy powroca,  panstwo izraelskie przestanie istniec. Pamietajmy jednak, ze gdy powstawal Izrael w latach 1947-48 az 700 tysiecy Palestynczyków zostalo wypedzonych ze  swoich domów. Obecnie mamy ponad 4 miliony uchodzców. Nie sadze, bysmy mieli  przepraszac Izrael za to, ze zylismy na tych terenach. To raczej Izrael  powinien przeprosic narod palestynski za wypedzenie ich z ich ziemi, za  okupacje, za smierc wielu Palestynczyków. Ale to nie czas na przeprosiny – zadnej ze stron. Nalezy podjac przede wzystkim wszelkie starania, by jak najszybciej rozwiazac obecny problem. W tym wypadku nalezy dokonac jasnego rozroznienia miedzy prawem a implementacja prawa. Zgodnie z prawem  miedzynarodowym oraz rezolucjami ONZ, m.in. rezolucja ,194 Panestynczycy maja prawo do swojej ziemi i do powrotu. Osobna kwestia jest wcielenie w zycie zasad prawa miedzynarodowego. Jest to faktycznie niemozliwe, gdyż  rzeczywiscie Izrael przestalby istniec jako panstwo zydowskie, gdyby wszyscy  uchodzcy palestynscy powrocili. W tej sytuacji stwierdzamy, ze nasze prawa powinny zostac uznane, ale sposob ich implementacji powinien sie stac  przedmiotem konstruktywnych negocjacji.  Jednym z mozliwych rozwiazan sa rekompensaty finansowe za utracone ziemie lub przejecie powracajacych  uchodzców przez nowo utworzone panstwo palestynskie. Byc moze te kwestie trzeba odlozyc, gdyż moze sie okazac, ze w przyszlosci powstanie unia miedzy  Izraelem, Palestyna i Jordania… Wowczas problem uchodzców przestanie  istniec, gdyż obywatele tych trzech krajów mogliby sie pzremieszczec w  obrebie Izraela, Palestyny i Jordanii bez wiekszych klopotów. Byc moze - a takie pomysly tez daja sie slyszec - obydwa kraje powinni przylaczyc sie do  Unii Europejskiej?... Izraelczycy i Palestynczycy mogliby zyc w obrebie  Unii, tak jak niedlugo to stanie sie faktem w przypadku Polaków i Niemców. Kwestii uchodzców nie da sie na pewno rozwiazac w tej chwili. Dla  rozwiazania konfliktu francusko-niemieckiego byly niezbedne trzy elementy: demokracja, rozwoj gospodarczy i unia, choc tuz po II Wojnie Swiatowej  wydawalo sie to niemozliwe. Te same trzy elementy moglyby zadzialac w  wypadku Izraela i Palestyny.

PB: Ilu z uchodzców powrociloby do Palestyny?

MB: Mysle, ze niewielu. Czynnikiem decydujacym sa tutaj kwestie ekonomiczne:  Palestyna jest biednym krajem. Ponadto wielu uchodzców od dawna  zakorzenionych jest w innych krajach.

PB: Jaka role w podtrzymywaniu kofliktu odgrywa czynnik religijny? Po obu stronach napotykamy na ruchy fundametalistyczne. W jakiej mierze  uniemozliwiaja one porozumienie?

MB: Jest to powazana sprawa.

PB: Co doprowadzilo do takiego zaostrzenia nastrojów religijnych?

MB: Wyroznilbym dwa takie czynniki: konfrontacja i rasizm. Przemoc i  konfrontacja jst pozywka dla religijnego ekstremizmu po stronie  palestynskiej. Z kolei rasizm podgrzewa ekstremizm po stronie izraelskiej. Obecnie fundamentalisci po stronie izraelskiej sa tak samo silni jak po  stronie palestynskiej. Gdy podliczymy liczbe miejsc w Knesecie zajmowanych przez przedstawicieli skrajnych ruchów religijnych, okaze sie, ze z grubsza  odpowiada ona liczbie miejsc, jaka uzyskaliby zapewne przestawiciele Hamasu  w wyborach. Jak mozna uniknac konfrontacji tych dwoch ekstremistycznych sil?  Dzieki rozwojowi trzeciej sily – demokratycznej w Palestynie, oraz dzieki wspieraniu ruchów swieckich w Izraelu. Fundamentalizm po obu stroach moze wciagnac nas wszystkich w katastrofe, a ratunkiem jest budowa spoleczenstwa  otwartego.

PB: W jakim stopniu takie swieckie spoleczenstwo, spoleczenstwo otwarte jest  do zaakceptowania dla ruchów religinych po obu stroach?

MB: Palestyna zawsze byla ziemia tolerancji. Jesli wiekszosc ludzi zrozumie  korzysci plynace z zasad takiego spoleczenstwa, to automatycznie rola  ugrupowan skrajnych zmaleje. Jednak w chwili obecnej Hamas cieszy sie tak duza popularnoscia, gdyż ludnosc jest zdesperowana i nie ma nadziei na  poprawe.

PB: Wladze USA mowia o mozliwosci ataku na Irak. W jaki sposob atak na Irak  wplynalby na tutejsza sytuacje?

MB: Slutki moga byc nieobliczalne.

PB: W jakim sensie?

MB: Izrael moze uzyc tego samego argumentu, by dokonac zbrodni w Palestynie.  Mam nadzieje, ze Amerykanie nie popelnia tego bledu i nie zaatakuja Iraku, gdyż skutki beda dalekosiezne nie tylko na Bliskim Wschodzie. Zmieni to  podejscie do zasad prawa miedzynarodowego i pokoju. Jesli okaze sie, ze  jeden kraj ma prawo zaatakowac inny kraj, gdyż uwaza jego przywodce za osobe  nieodpowiednia, ze moze ingerowac w sprawy wewnetrze innego panstwa przy uzyciu sily, stanowic to bedzie zagrozenia dla porzadku na calym calego  swiata – kazde panstwo bedzie moglo podazych sladem Stanów Zjednoczonych.

PB: Dziekuje za rozmowe.

 

 

SPROSTOWANIE

W numerze 40 Polityki z 5.10.2002 przy wywiadzie z Mustafą Barghoutim (ur. 1954), palestyńskim politykiem i działaczem społecznym, omyłkowo zostały zamieszczone zdjęcia o sześć lat młodszego Marwana Barghoutiego. Choć ze sobą niespokrewnieni, obydwaj Barghoutowie w pełni popierali porozumienie pokojowe z Izraelem za wszelką cenę. Jednak Marwan Barguouti, przywódca milicji Tanzim związanej z arafatowską partią Fatah, stał się po wybuchu drugiej intifady we wrześniu 2000 r. zwolennikiem działań bardziej radykalnych; 15 kwietnia b.r. został aresztowany przez Izrael i oskarżony o terroryzm oraz o kierowanie Brygadami Męczenników al Aksa. Z kolei pod adresem Mustafy Barghoutiego, rzecznika kompromisu i negocjacji, strona izraelska nigdy nie wysuwała oskarżeń o wspieranie terroryzmu; należy on do grona krytyków Jasira Arafata i dąży do budowy demokracji i społeczeństwa otwartego w Palestynie. Mustafa Barghouti oraz Marwan Barghouti uchodzą za najpoważniejszych następców Arafata w fotelu prezydenckim w Palestynie: Marwan B., dawny student Uniwersytetu w Birzeit, jest charyzmatycznym przywódcą ulicy i jest najbardziej prawdopodobnym następcą Arafata na stanowisku przewodniczącego partii Fatah i OWP, co nie jest tożsame z urzędem prezydenta. Z kolei Mustafa B., absolwent akademii medycznych w byłym ZSRR oraz Uniwersytetu Stanforda w USA (wydział zarządzania), cieszy się ogromnym poparciem palestyńskich intelektualistów i klasy średniej, szanowany jest za wyważone i umiarkowane stanowisko. Jak widać zbieżność nazwisk dodatkowo gmatwa zawiłości polityki bliskowschodniej, czemu dał się tym razem zwieść dział ilustracji Polityki.

Piotr  Balcerowicz

 

 

 

Pierwotnie wywiad został opublikowany w tygodniku

jako "Rozmowa Piotra Balcerowicza z Mustafą Barghoutim – rywalem Jasera Arafata do władzy w Autonomii Palestyńskiej", Polityka nr 40/2002: http://polityka.onet.pl/162,1097452,1,0,2370-2002-40,artykul.html

 

Patrz apel Marka Edelmana (Łódź, 23 listopada 2002 r.) o stworzenie wspólnego ruchu społecznego przeciwko przemocy, na rzecz pokoju jako reakcja na powyższy wywiad: "Przeciw przemocy, na rzecz pokoju" w Tygodniku Powszechnym, Nr 49 (2787), 8 grudnia 2002:

http://www.tygodnik.com.pl/numer/278749/listy.html

 

 

O Palestyńskiej Inicjatywie Narodowej (The Palestinian National Initiative), organizacji założonej przez Mustafę Barghoutiego: http://www.almubadara.org/new_web/index_eng.htm